
Mam twój pierwszy strach i twój ostatni śmiech Zrobiłem z nich odlew, stoją w drugim rzędzie Teraz już nic cię nie zniszczy, nic nie przejdzie W mojej gablocie nie istnieje grzech Kataloguję każdy twój dawny gest Każda łza ma numer, każdy krok ma powód Zabrałem ci życie, by dać ci dowód Że tylko w szkle nie ulegasz zmianom To jest Muzeum Niepotrzebnych Rzeczy Gdzie twoja wolność ma wreszcie swój cień Nikomu nie musisz się już tłumaczyć Zamykam na klucz twój ostatni dzień Zostawiłem na półce twoje spłoszone spojrzenie Dotykam aksamitu, na którym gładko śpisz Czas tu nie płynie, czas poniósł klęskę Ty nie umierasz , ty po prostu milczysz To jest Muzeum Niepotrzebnych Rzeczy Gdzie twoja wolność ma wreszcie swój cień Nikomu nie musisz się już tłumaczyć Zamykam na klucz twój ostatni dzień Żywe ciało się starzeje, ciało brudzi i kłamie Tylko eksponat jest czysty i wieczny Patrz na mnie przez szybę… Jesteś wreszcie bezpieczna Bez ucieczki, bez fałszywych słów Twój dawny świat właśnie przestał być ważny To jest Muzeum Niepotrzebnych Rzeczy Zamykam na klucz twój ostatni dzień

