
Pod skórą na przedramieniu mam twardy, obcy szew Pociągnij za nitkę, zobaczysz jak płynie spóźniona krew To nie jest moje ciało, to tylko ciasny szum Stoję przed lustrem, w głowie rośnie tłum Palce szukają węzła, metaliczny smak Pętla się zaciska, a świat pęka w szwach Pętla na otwartym oczku Pęka ciągłość moich tkanek Nie jestem zrobiony z mięsa Jestem zrobiony z powtórzeń Rozpruwam własną pamięć, nitka po nitce w dół Tam pod spodem nie ma serca, jest tylko zimny stół Ktoś mnie źle zszył, ktoś pomylił świt Naciskam na ranę, z rany nie leci nic Pętla na otwartym oczku Pęka ciągłość moich tkanek Nie jestem zrobiony z mięsa Jestem zrobiony z powtórzeń Jeden ruch… i rozwiązuję siebie Jeden ruch… i znikam w chmurze Nie ma barier, nie ma granic Została tylko pusta nitka Bez bólu, bez świadomości To nie jest śmierć, to poprawka błędu Pętla na otwartym oczku Jestem zrobiony z powtórzeń!

