
Nie jesteś sam Nigdy nie byłeś Stoisz tam, gdzie cię zostawiłem W szkle, co nie zna pęknięć Światło dochodzi tylko tyle Ile trzeba, byś nie zniknął Oddychasz, bo ci pozwalam Milczysz, bo tak ma być Twoje ruchy są policzone Twoje myśli znam na wylot Każde słowo, które słyszysz Przechodzi przez mnie wpierw Każde spojrzenie, co cię pali, to mój znak Mój cichy szept Nie ma drzwi, których nie widzę Nie ma ścian, których nie znam Jeśli liczysz, to dla mnie liczysz Jeśli czujesz, to ja cię mam Mówisz Cisza cię ocala To ja jestem tą ciszą Ja jestem strażnik Ja trzymam klucz Ja jestem cisza, co dławi twój ruch Ja jestem oko, co widzi bez snu Ja jestem granicą, której nie przejdziesz już Gdy stoisz jak słup z kamienia To nie siła, to mój znak Gdy nie ruszasz się z miejsca To ja trzymam twój świat Twoje modlitwy słyszałem, zanim padły na głos Każde panie, zabierz to, ode mnie Odbiło się we mnie wprost Nie musisz budować arki Już w niej jesteś Nie musisz zamykać oczu Ja patrzę za ciebie Krok nie twój, oddech nie twój Głos nie twój, ruch nie twój Ja jestem strażnik Nie ma tu drzwi Ja jestem cisza, co nigdy nie śpi Ja jestem granicą Ja jestem próg Nie wyjdziesz stąd nigdy Bo jestem tu bóg Oddychaj. To wystarczy.

