[INTRO – build-up / szept + ambient] (cisza, oddech, niskie smyczki, puls serca) Gdy w garści trzymam swój gniew… oddech biorę głęboki… jak przed burzą… (narastający dron, delikatne perkusjonalia) [ZWROTKA 1 – rap, spokojny, kontrolowany] Nie krzyczę — ja obserwuję jak pęka mrok, kiedy wola jak stal przecina każdy krok. Niech wróg chce burzyć — ja stoję jak mur, w środku cisza, na zewnątrz gniewny szturm. Cios spada — świat drży, lecz ja nie upadam, bo nie ciało decyduje, tylko myśl, co włada. Zwycięstwo nie w krwi, nie w hałasie uderzeń, lecz w tym, że nie tracę siebie w gniewnych scenach. [BUILD-UP – narastanie napięcia] (bębny, orkiestra, rosnący bass, wokalne echo) Nadszedł czas… okiełznać płomień… niech popiół myśli… stanie się tworzeniem… (tempo rośnie) [REFREN – EPIC / CHÓR + RAP LEAD] (pełna orkiestra, chór, potężne uderzenia perkusji) Bo tylko ten nie upadnie, kto zna ciężar własnego kroku! Nie siła niszczy świat — lecz duch, co płonie w mroku! Kontrola siebie — miecz bez drżenia, co nie zabija, lecz daje istnienia! Nie gniewem, lecz świadomością idę — przez ogień, który sam w sobie widzę! [ZWROTKA 2 – bardziej intensywna, agresywniejszy rap] Nie triumf w krzyku, nie w haśle zwycięstwa, lecz w tym, że nie tracę ludzkiego człowieczeństwa. Bo łatwo zniszczyć — trudniej zatrzymać rękę, gdy w środku coś wrzeszczy: „idź dalej, miej wojnę”. Ale ja stoję — wbrew chaosowi, wbrew tej części mnie, co tylko burzyć gotowi. Każdy krok to wybór, nie przypadek, nie cień, to wojna z samym sobą — dzień po dniu, dzień. [BREAKDOWN – cisza + echo + minimalizm] (beat znika, tylko fortepian i echo) Różnorodność śni się tym… którzy nie znają granic… (pauza) Więc spróbuj raz jeszcze… wyobrazić… [BUILD-UP 2 – emocjonalny wzrost] (powolny powrót perkusji, smyczki, narastanie) Nakarm swą duszę… nie próbuj jej zgładzić… bo nawet w ruinach… można siebie naprawić… [REFREN FINAŁ – FULL CINEMATIC DROP] (pełna orkiestra + trap drums + chór + bas) Bo tylko ten nie upadnie, kto zna ciężar własnego kroku! Nie siła niszczy świat — lecz światło, co rodzi się w mroku! Kontrola siebie — ostatnia brama, gdzie gniew zamienia się w plan istnienia! I choć płonie we mnie burza — ja wiem: to ja wybieram kierunek przeznaczenia! [OUTRO – wyciszenie / piano + oddech] (orkiestra gaśnie, zostaje puls i cisza) Bo nawet w ruinach… wszystko da się naprawić… (ostatni oddech) jeśli człowiek… nie zgubi siebie.