
Pytasz mnie, czemu ucichły moje pieśni, Czemu w sercu smutek, cisza wciąż woła mnie? Ptak cierpienia nad ranem śpiewa w dali, W snach nie ma światła, tylko cienie wspomnień stale. I słowik po świętym Wicie wciąż śpiewa, Gdzie krew, gdzie łzy, gdzie rozpacz się rozwiewa. Nie każ mi śpiewać, gdy serce krwią zalane, W milczeniu jedynym odnajduję siebie samą. Harfa milknie w dłoniach, gdy świat jest pełen krzyku, Każdy dźwięk tonie w rozpaczy, w ludzkim lęku. Nie ma pieśni nad klęską, nie ma słów nad cierpieniem, Tylko w ciszy rodzi się czasem zrozumienie. I słowik po świętym Wicie wciąż śpiewa, Gdzie krew, gdzie łzy, gdzie rozpacz się rozwiewa. Nie każ mi śpiewać, gdy serce krwią zalane, W milczeniu jedynym odnajduję siebie samą. Choć świat płonie, choć wszystko się łamie, W sercu mym milczenie staje się ramieniem. Gdy pieśń się kończy, pozostaje cisza, A w niej życie, w niej nadzieja się zrodzi. I słowik po świętym Wicie wciąż śpiewa, Gdzie krew, gdzie łzy, gdzie rozpacz się rozwiewa. Nie każ mi śpiewać, gdy serce krwią zalane, W milczeniu jedynym odnajduję siebie samą.

