
Krążę spokojnie po znanych galaktykach Noc nie jest już próżnią, lecz tłem. Gwiazdy układają się w zdania, Które łykam jak tlen. Skafander jest lekki Kabina nie drży Wszechświat oddycha równo Odkąd jesteś gdzieś obok Pod nami cichnie Ziemia Maleje niebieski blask A księżyc świeci coraz bliżej Jakby prowadził nas System alarmowy niepotrzebny Wróciliśmy na dobry kurs Lecimy na księżyc Lecimy na księżyc! (Refren) Jesteś moim generatorem. Źródłem tlenu między gwiazdami. Każdy mój oddech płynie do Ciebie i wraca podwójnymi siłami. Jak światło, które wraca do swojej galaktyki po eksplozji Gwiazdy. Zapada się w sobie i płonie wiekami. Wszechświat się rozprasza Niech to robi z nami Dwa ciała w jednej trajektorii Bez błędów, bez kolizji, bez granic Bez awarii Bez blefów Generator tlenu! Lecimy na Księżyc! Już widać kratery Srebrny pył pod stopami Cisza brzmi jak obietnica Że zostaniemy tu sami Tworzymy Wszechświat, Bo on stworzył nas. Teraz wdzięczność za ten tlen płynie w nas. Rozsiewamy oddech w próżni dnia I nagle wszystko, co było puste zaczyna oddychać w nas Świecić płomieniem wiecznych gwiazd W nas Jak tlen Jak tlen Oddycha w nas (Refren) Jesteś moim generatorem. Źródłem tlenu między gwiazdami. Każdy mój oddech płynie do Ciebie i wraca podwójnymi siłami. Jak światło, które wraca do swojej galaktyki po eksplozji Gwiazdy. Zapada się w sobie i płonie wiekami. (Refren) Jesteś moim generatorem. Źródłem tlenu między gwiazdami. Każdy mój oddech płynie do Ciebie i wraca podwójnymi siłami. Jak światło, które wraca do swojej galaktyki po eksplozji Gwiazdy. Zapada się w sobie i płonie wiekami. Oddycha w nas Jak tlen Jak tlen

