
Pewna sowa mysz złapała, i się mysz ta rozpłakała. wypuść proszę mnie ptaszysko ja dla Ciebie zrobię wszystko. Ach nie musisz mówi sowa, idź uciekaj i bądź zdrowa. ja nie jadam małych myszek, to źle działa dla mych kiszek. mięso mysie nie dla sowy, nie chcę ciebie nie mam mowy. ależ proszę zrobię wszystko, chociaż jestem małą myszką. sowa zadumała się przez chwilę, no i mówi do niej mile. zrób przyjęcie na mą cześć, że nie chciałam Ciebie zjeść. mysz się sowy posłuchała, zapraszała kogo znała. aby sowie było miło, dużo myszy się zjawiło. sowa przyszła z uprzejmości, powitała wszystkich gości. i przy stole sowa siadła, wszystkie myszy zaraz zjadła. Jaki morał z tego płynie? Kiedy wróg ci coś daruje to dlatego, że coś knuje.

