
W gruzach uczelni, zgnilizny woń, To wstaje powoli, mutant, jak cień. Okulary błyszczą, a w oku jest gniew, Profesor Rozwałki, mistrz brudnych stref. Śmiech jak dynamit, szum ruin wokół, Filozof Śmierci, mistrz bólu i mroku. Nobel dla bólu, z katedry wrzasku, Wylicza granice cierpienia na piasku. Książki spalone, ślady historii, On czyta przemocą — koniec teorii. Szkolne zasady rozbił na strzępy, Mówią na niego doktor potężny. W ruinach uczelni, zgasił sumienia, Filozof Śmierci, mistrz zapomnienia. W ciemnych okularach, z kpiną i żalem, Toczy się dalej w świat szaleńczym darem. Ekspert nieżycia, w mroku twarz trzyma tak, Przekształca wiedzę w bólu smak. Laureat bólu, nagród mistrz straszliwy, Cichy, spokojny, a jakże prawdziwy.

