
[Zwrotka 1] To niedaleko, a jednak gdzie indziej Raptem dwa skoki i jesteś na miejscu Więc czasem ulegasz tęsknocie mglistej Kurs ten co zwykle, lecz nowy rytm w sercu [Refren] Sangwino, witasz mnie zawsze życzliwie, Nie ma znużenia w czerwieni twych świtów Szlakiem ku Bielcom prowadzisz cierpliwie, Ognisko coś szepcze do schnących butów [Zwrotka 2] A może wraca się tu raczej z nawyku, Nie po to, by odkryć wolność w swej duszy Lecz dla podróżnego pulpeta w słoiku I dla tej bieli, co z drzew tutaj prószy [Refren] Sangwino, witasz mnie zawsze życzliwie, Nie ma znużenia w czerwieni twych świtów Szlakiem ku Bielcom prowadzisz cierpliwie, Ognisko coś szepcze do schnących butów [Zwrotka 3] Tak, czy inaczej, na końcu twych szlaków, Tam, gdzie detektor budzi do powrotu, Można swe życie odnaleźć bez braków, Choć słoik pusty i blisko odlotu [Refren] Sangwino, witasz mnie zawsze życzliwie, Nie ma znużenia w czerwieni twych świtów Szlakiem ku Bielcom prowadzisz cierpliwie, Ognisko coś szepcze do schnących butów

