Song Cover Image

antybajka o komarzej fujarze, żabiej babie i bocianie don juanie

Przyleciał komar do komarzycy: - może mi pani igłę pożyczyć? Taki aparat do kłucia, miła. Matka natura mi poskąpiła. - Nie dam ci igły! Czy ocipiałeś? A może jajec ci się zachciało? Mnie są potrzebne do życia, na chów. Ty sobie spijaj nektary z kwiatów. Z boku żaba się przygląda: - mógłby komar wpaść na obiad. Już się robię trochę głodna. Bocian w locie dojrzał żabę: - spotkasz ze mną się niebawem, lecz z komarem skończ zabawę. Tych pędraków mam już dosyć, nie chcę więcej ich już znosić. Dziób mi od nich już opada. Chciałbym panią... Na to żaba: - zanim mnie już posmakujesz, wiedz, że nieźle podskakuję. I nie będzie ci tak łatwo trawić mnie jak znosisz dziatwę. Komar słuchał boćka, żaby: - ja tam nie chcę takiej baby, którą ciężko będzie strawić. Mnie z konsumpcją też nie spieszno. po czym kapciem, go ktoś pieprznął.

Comments are disabled on this song