
[Intro — mówione, teatralnie] Bracia i siostry… Nie pytajcie, gdzie byliście, gdy historia pukała do drzwi. Pytajcie raczej: czy mieliście drobne, apetyt i odwagę stanąć w kolejce? [Zwrotka 1] To był ten dzień, dzień po wypłacie, gdy poszłam na lody Miś w Gdańsku. W kieszeni szumiały banknoty jak morze, a serce mówiło: „Bez dystansu”. Na niebie gołębie, na ziemi turyści, w kolejce pan z miną proroka. Ja patrzę na menu jak król na koronę, i wiem — dziś nie będzie wyroku. [Refren] Bo żyje się tylko raz, więc daj mi wanilię i czas. Niech świat się wali, niech dudni bruk, ja mam wafelek — i własny łuk. Żyje się tylko raz, kto nie zjadł, ten przegrał swój los. A wielcy możni będą płakać, że nie jedli tego dnia lodów Miś w Gdańsku! [Zwrotka 2] Lubię smak lodów Miś o poranku, smakuje jak… zwycięstwo. Jak bitwa wygrana bez miecza i tanku, jak urlop, premia i szaleństwo. Niech minister liczy swoje podatki, niech hrabia poprawia swój krawat. Ja mam śmietankę, mam spokój i słońce, i życie zaczyna się brawa. [Pre-Chorus — pół-mówione] I gdy za lat wiele ktoś spyta przy stole: „Gdzie byłeś, gdy dzień był tak wielki?” Niech każdy odpowie z dumą w głosie: „Stałem po lody. Bez kolejnej rozterki.” [Refren] Bo żyje się tylko raz, więc daj mi wanilię i czas. Niech świat się wali, niech dudni bruk, ja mam wafelek — i własny łuk. Żyje się tylko raz, kto nie zjadł, ten przegrał swój los. A wielcy możni będą płakać, że nie jedli tego dnia lodów Miś w Gdańsku! [Bridge — patetycznie, jak mowa przed bitwą] Ten dzień będzie wspominany! Od Wrzeszcza po Motławę, od Sopotu po Stogi, od pierwszej gałki aż po ostatni chrup wafla! A kto dziś zostanie w domu, kto powie: „Może jutro”, ten będzie gryzł swą poduszkę nocą i szeptał: „Czemu nie poszedłem? Czemu byłem smutny?” [Zwrotka 3] A jeśli nam przyjdzie zapłacić paragon, niech nikt nie udaje cierpienia. Bo są takie chwile, gdy portfel płacze, lecz dusza dostaje zbawienia. Nie dla nas bankiety, nie dla nas pałace, nie srebrne tace i homary. Nam starczy Miś, poranek po wypłacie, i smak lodowej fanfary. [Refren — finałowy, chóralnie] Bo żyje się tylko raz, więc daj mi wanilię i czas. Niech świat się wali, niech dudni bruk, ja mam wafelek — i własny łuk. Żyje się tylko raz, kto nie zjadł, ten przegrał swój los. A wielcy możni będą płakać, że nie jedli tego dnia lodów Miś w Gdańsku! [Outro — mówione] I kiedy oni będą liczyć swoje ziemie, tytuły i obligacje… my będziemy pamiętać jedno: to był ten dzień. Dzień po wypłacie. I smakował jak zwycięstwo.

