
Kiedy noc zagląda w serce i gasi każdy ślad, kiedy cisza mówi: „przestań”, a Ty nie masz już sił wstać — jest w Tobie ogień cichy, co nie zna słowa „kres”, choć przykryty jest popiołem, on wciąż oddycha… wiesz. Jeszcze płonę, jeszcze wierzę, choć wiatr chce zgasić mnie, niosę światło jak modlitwę w każdej łzie i każdym śnie. Nie poddam się, choć droga krucha, choć czasem brak mi tchu — bo marzenia są jak skrzydła, które rosną… gdy brak słów. Każda rana ma znaczenie, każdy upadek sens, bo z rozbitych kawałków rodzi się silniejszy wers. Nie musisz widzieć końca, by zrobić kolejny krok, wystarczy jedna iskra, by rozświetlić cały mrok. Jeszcze płonę, jeszcze wierzę, choć wiatr chce zgasić mnie, niosę światło jak modlitwę w każdej łzie i każdym śnie. Nie poddam się, choć droga krucha, choć czasem brak mi tchu — bo marzenia są jak skrzydła, które rosną… gdy brak słów. A jeśli świat Ci powie: „nie dasz rady”, zamknij oczy — posłuchaj własnej prawdy. Tam, gdzie strach — tam Twoja siła śpi, zrób ten krok… i pozwól sobie żyć. Jeszcze płonę — coraz jaśniej, już nie boję się iść, każdy dzień to nowe światło, które uczę się w sobie mieć. Nie poddam się — to obietnica, co w sercu brzmi jak pieśń — bo marzenia są wiecznością, Moją siłą i wolnością.

