Song Cover Image

Miasto bez snu #TytułodChatGPT

[Intro] Ej, Introwertyk, dzięki wielkie, miał być pomysł, wyszły męki. czat dzi-pi-ti też dał popis klasy: rzucił temat: „Miasto bez snu”. Brawaaaa dla was! Oklaski. [Zwrotka 1] Pytam czata: „daj mi tytuł”, on mi rzuca banał z dupy Miasto, neony, noc i deszcz, jeszcze tylko smutny pies. Mój intelekt cicho płacze, kto wymyśla takie flaki? „Miasto bez snu” brzmi jak numer, co go śpiewa każdy boomer. [Pre-Chorus] Introwertyk, tej, tej kolego (dlaaaaaczego) nominowałeś mnie do tego dżi-pi-ti udaje mędrca, i wyciągnął slogan z serca. [Refren] „Miasto bez snu, miasto bez snu,” co za tytuł, panie mój. „Miasto bez snu,” proszę cię, to już było razy dwieście „Miasto bez snu,” neon, bruk, ktoś cierpi, ktoś robi huk. Ja tu przyszłam pisać hit, a dostałam gówna litr [Zwrotka 2] Mogłam śpiewać o Guciu, królu kwiatków i uczuciu, co zapyla pół osiedla, nim go dopadnie bieda Mogłam pisać o łazience, o sprzątania mojej męce o tym, że gdy weny brak, to domestos daje znak. Ale nie. Mam nocne miasto, z takim wdziękiem jak ciasto zrobione z mąki, wody, smutku i metafor bez pożytku. [Pre-Chorus] Introwertyk, mój kolego, coś ty zrobił mi człowieku? Rzucił wyzwanie niby żartem, a ja teraz walczę z tchem zapartym [Refren] „Miasto bez snu, miasto bez snu,” co za tytuł czacie mój! „Miasto bez snu,” proszę cię, to już było razy dwieście „Miasto bez snu,” neon, bruk, ktoś cierpi, ktoś robi huk. Ja tu przyszłam pisać hit, a dostałam gówna litr [Bridge] czacie dżi-pi-ti ty cyfrowy bratku, miałeś błysnąć, wyszło gładko. Gładko, równo i banalnie jakbyś siedział w mojej wannie Introwertyk śmieje się, bo nie pisze tego, nie. teraz siedzi, robi miny [Breakdown] Hej! Miasto śpi? Nie! Miasto czuwa? Tak! Czy ten refren sens zachował? Nie ma szans! Hej! Neon błyska? Tak! Deszcz już pada? Tak! Czy to jeszcze da się uratować? No a jak!!! [Final Chorus] „Miasto bez snu, miasto bez snu,” zrobię z ciebie głupi groove. „Miasto bez snu,” śmiej się, śmiej, zaraz będziesz tańczyć też. „Miasto bez snu,” lukier, bas, ten banał dziś pogrzebie nas. czacie dżi-pi-ti i Introwertyku, macie dissa, mam was dosyć (dosyć, dosyć) [Outro] A gdy skończę ten koszmarek, wrócę czyścić moją wannę Bo czasami drogie dzieci wole sprzątać niż hity klecić