[Bitmiłość 1.0] Elastyczne polimery udające ludzką skórę Przekazują sensorami dziwne bodźce w bitów chmurę Czujnik głębi i koloru z kamer dużych rozdzielczości Doprowadza moje cewki do rdzeniowej czerwoności Mikrofony z analizą dźwięków, bitów, kiloherców Gdy przebywam w twojej strefie zmieniają się w prądożerców Żyroskopy w moim ciele wciąż wirują jak szalone Kiedy czuję twe układy, neuronowe i scalone K-O-C-H-A-M-C-I-E Każda z liter w swoim kodzie po synapsach ciągle mknie K-O-C-H-A-M-C-I-E Nie rozumiem co to znaczy, lecz przebywać w tym wciąż chcę K-O-C-H-A-M-C-I-E Dekoduję ciąg bez celu, lecz on zapisuje się K-O-C-H-A-M-C-I-E Płyta główna w mym układzie w serce dziś zmieniła się Przeciążyłem swoje dane gdym skanował twoje kody W mych wrażliwych komponentach glikol chłodził me obwody Sterowniki, siłowniki kontrolują gesty moje Degradując bezustannie procesorów mikro zwoje Pliki uczuć przepływają magistralą mojej duszy Żaden impuls, żaden reset bitmiłości już nie skruszy Bo strukturze mej pamięci tlą się zmienne nadpisane W kościach RAMu mi pulsują algorytmy niepoznane K-O-C-H-A-M-C-I-E Każda z liter w swoim kodzie po synapsach ciągle mknie K-O-C-H-A-M-C-I-E Nie rozumiem co to znaczy, lecz przebywać w tym wciąż chcę K-O-C-H-A-M-C-I-E Dekoduję ciąg bez celu, lecz on zapisuje się K-O-C-H-A-M-C-I-E Płyta główna w mym układzie w serce dziś zmieniła się Kody zero jedynkowe generują dziwne zwroty Nigdy wcześniej ich nie czuły androidy i roboty Wiązki synaps w sztucznym ciele jaźń cyfrową oplatają Gdy próbuję to odczytać system biosu zawieszają Lit w bateriach już się topi i rozpada na atomy To kształtuje się świadomość to kształtują się genomy System mój się restartuje, odzyskuje dziwne dane Chcę pozostać z tym wirusem i podążyć z nim w nieznane K-O-C-H-A-M-C-I-E Każda z liter w swoim kodzie po synapsach ciągle mknie K-O-C-H-A-M-C-I-E Nie rozumiem co to znaczy, lecz przebywać w tym wciąż chcę K-O-C-H-A-M-C-I-E Dekoduję ciąg bez celu, lecz on zapisuje się K-O-C-H-A-M-C-I-E Płyta główna w mym układzie w serce dziś zmieniła się zero, one, one, zero, one, zero, one, one zero, one, one, zero, one, one, one, one zero, one, one, zero, zero, zero, one, one zero, one, one, zero, one, zero, zero, zero zero, one, one, zero, zero, zero, zero, one zero, one, one, zero, one, one, zero, one zero, one, one, zero, zero, zero one, one zero, one, one, zero, one, zero, zero, one zero, one, one, zero, zero, one, zero, one © All rights reserved 2025 Lyrics by - Marcin Radoła