
Zimny świt nad drutami, Mgła gęstsza niż strach, Zamiast ringu - błoto, W płucach pył i piach. Cienkie płótno pasiaka, Krew na skroni i twarzy, Lecz pod chudą piersią Waleczne serce się żarzy. Nie patrz mu w oczy - tam ogień i gniew, Każdy jego oddech to jeszcze jeden dzień, Gdy świat już milczy - on wciąż chce trwać, Bo numer to nie wszystko… człowiek w nim gra. Pamiętaj bracie - pamiętaj znak, Numer siedemdziesiąt siedem - wolności ptak! (Siedem! Siedem! Siedemdziesiąt siedem!) Choć chcieli go złamać - on dalej stał, Numer siedemdziesiąt siedem, co Niemców prał! Wielki Teddy - serce jak stal, Bił się za życie… i dalej trwał! Gongi wyją jak syreny, Widownia głodna krwi, Esesman śmieje się głośno, Pewny siebie z Polaka drwi. Lecz cisza spada nagle, Gdy ich „Untermensch” runął w pył, Bo Teddy bił nadzieją, Nie siłą - lecz tym, kim był. Każdy jego cios to pamięć i krzyk, Za tych, co zniknęli - bez imion, bez liczb, W tym piekle z popiołu wciąż tlił się żar, Że nawet w ciemności można jeszcze trwać. Pamiętaj bracie - pamiętaj znak, Numer siedemdziesiąt siedem - wolności ptak! (Siedem! Siedem! Siedemdziesiąt siedem!) Choć chcieli go złamać - on dalej stał, Numer siedemdziesiąt siedem, co Niemców prał! Wielki Teddy - serce jak stal, Bił się za życie… i dalej trwał! Nie był tylko bokserem - był światłem wśród ran, Gdzie człowiek był numerem - on przypomniał nam, Że nawet w piekle można jeszcze trwać, I w sercu ogień wolności mieć jak znak. Pamiętaj bracie - pamiętaj znak, Numer siedemdziesiąt siedem - wolności ptak! (Siedem! Siedem! Siedemdziesiąt siedem!) Choć chcieli go złamać - on dalej stał, Numer siedemdziesiąt siedem, co Niemców prał! Wielki Teddy - serce jak stal, Bił się za życie… i dalej trwał! Siedemdziesiąt siedem… Echo ciosów niesie wiatr… Teddy… Jeszcze słyszy świat…

