Song Cover Image

Instrukcja Obsługi Burzy

Uważaj... bo ode mnie nie ma ucieczki (ha ha ha) Jak już wchodzisz z butami To wiedz, że nie ma odwrotu Dostaniesz się w oko cyklonu Zabiorę Ci ciszę i spokój Ze mną nie będzie normalnie Nie będzie głucho i cicho Bo moje demony są głośne Odkryjesz naturę mą dziką Me imię pochodzi z lasu Związana z najdzikszą naturą Nie znajdziesz mnie w głębi miasta Pod najpiękniejszą kopułą Mym domem nie są budowle I każdy kościół się chowa Bo Ty zapragniesz czcić Kobietę, która duchowa Me włosy niczym antena Me zmysły wyczuwają więcej Gdy inni są ślepi na cuda To me ciało woła czym prędzej Podążam za intuicją Nie ma w tym logiki, o nie Inkwizycja goni herezję Lecz ja i bez tego płonę! Ta burza obróci Cię w pył Przetrawi, wypluje stokrotnie Lecz będziesz wciąż wracał co sił By nie czuć się nigdy samotnie Bo jeśli pokochasz ten sztorm To statek Twój nigdy nie zginie Będę Twą latarnią morską Na mieliźnie i w wód głębinie Sprawuję władzę nad wodą Ześlę na Ciebie swój deszcz I sprawię, że serce Twe suche Odżyje, aż przejdzie Cię dreszcz Bo Ty nigdy nie poznałeś Kobiety, która się nie chowa Za maską czegoś innego Codziennie będę jak nowa Bo dostaniesz inną wersję Lecz każda z nich prawdziwą jest A Ty pokochasz je wszystkie Każdy ich najmniejszy gest I powiesz, że nie ma odwrotu Lecz oddasz mi się z uśmiechem Co inni strącili do lochu Ty będziesz wdychał z powietrzem Niebo przeszyją błyskawice A Ty przestaniesz się chować Staniesz w otwartym polu Bo w burzy się chcesz zakochać Poczuć każdą jej kroplę Jak odżywia Twoją skórę Osobno, jest nam tak samotnie Lecz razem—tworzymy duet... Ta burza obróci Cię w pył Przetrawi, wypluje stokrotnie Lecz będziesz wciąż wracał co sił By nie czuć się nigdy samotnie Bo jeśli pokochasz ten sztorm To statek Twój nigdy nie zginie Będę Twą latarnią morską Na mieliźnie i w wód głębinie Bo tylko Ty masz instrukcję Jak się obchodzić z tą burzą Ty wchodzisz w nią z ciekawością Inni myśleli za dużo Tu żadne podejście logiki Nie ma szansy przetrwania Bo burza nieokrzesana Zachęca do zakochania A miłość—najmniej logiczna Tu trzeba się zdać na instynkt Tu cała logika zawodzi Impulsy tu wiodą prym Jeśli jeszcze nie poznałeś Przyczyny, dla której kochasz To jesteś na dobrej drodze Do pokonania smoka... Niebo przeszyją błyskawice A Ty przestaniesz się chować Staniesz w otwartym polu Bo w burzy się chcesz zakochać Poczuć każdą jej kroplę Jak odżywia Twoją skórę Osobno, jest nam tak samotnie Lecz razem—tworzymy duet Ta burza obróci Cię w pył Przetrawi, wypluje stokrotnie Lecz będziesz wciąż wracał co sił By nie czuć się nigdy samotnie Bo jeśli pokochasz ten sztorm To statek Twój nigdy nie zginie Będę Twą latarnią morską Na mieliźnie i w wód głębinie Ta burza obróci Cię w pył Przetrawi, wypluje stokrotnie Lecz będziesz wciąż wracał co sił By nie czuć się nigdy samotnie Bo jeśli pokochasz ten sztorm To statek Twój nigdy nie zginie Będę Twą latarnią morską Na mieliźnie i w wód głębinie Bo dobrze wiesz, że nie znajdziesz Tego uczucia gdzie indziej I będziesz czcił zachód słońca Kobiety natury niewinnej Bo tu nie ma miejsca na myśli Swój umysł musisz poskromić Jeśli chcesz prawdziwie doznać Tej jednej jedynej miłości... (yeah... ta burza Cię zmieni...) (nie poznasz samego siebie...) (nie będziesz już miał spokoju...) A jednak obudzisz się w Niebie