W walizce bikini a niebo tak szare Prognoza jesienna, pogodowe żale Wiatr zdmuchnął marzenia o brązowej skórze Gdy deszcze, ulewy oraz letnie burze Me czerwone szpilki zamieniam w kalosze Koronkowych topów w ogóle nie noszę Po plaży przemykam czasem w pelerynie Nikt tu nie dogodzi samotnej dziewczynie Cały rok na siłce, cały rok na diecie A teraz w sezonie ortalion mnie gniecie Zrobiona fryzura tydzień przed urlopem Schowana w kapturze przed bajecznym chłopem Na insta dziewczyny, w toplesie na Bali A ja pensjonacie z radyjkiem bez fali Na lokalnym deptaku tylko gofry z dżemem Selfi z parasolem nie wygra z systemem W ofercie wakacji błękit, morskie fale Przystojni faceci, plastikowe lale Szara rzeczywistość wraz wodą odpływa Prosto do studzienek przez nogi przepływa. Co mi tam kalorie gdy w promocji frytki To osłodzi życie przepięknej kobitki I słyszę pytanie z jakiejś męskiej krtani Z solą czy bez soli dla Przepięknej pani Cały rok na siłce, cały rok na diecie A teraz w sezonie ortalion mnie gniecie Zrobiona fryzura tydzień przed urlopem Schowana w kapturze przed bajecznym chłopem Na insta dziewczyny, w toplesie na Bali A ja pensjonacie z radyjkiem bez fali Na lokalnym deptaku tylko gofry z dżemem Selfi z parasolem nie wygra z systemem Z okienka strzeliła wnet strzała amora Oblana keczupem, porcja była spora Miłość na głębokim tłuszczu usmażona Wyrwała przed siebie pod kurtką uśpiona Lecz strzała chybiła grot w deszczu stępiony Zapach paragonu zabił feromony Opadły uczucia w bezmiaru kalosze Gdy padły trzy słowa - pięć dyszek poproszę Cały rok na siłce, cały rok na diecie A teraz w sezonie ortalion mnie gniecie Zrobiona fryzura tydzień przed urlopem Schowana w kapturze przed bajecznym chłopem Na insta dziewczyny, w toplesie na Bali A ja pensjonacie z radyjkiem bez fali Na lokalnym deptaku tylko gofry z dżemem Selfi z parasolem nie wygra z systemem Pięć dyszek poproszę © All rights reserved 2025 Lyrics by - Marcin Radoła