
[Verse 1] Na szarym podwórku, gdzie rządził sam strach, On był tym najgorszym, co zbierał na kark. Wyśmiewany w kącie, chudy, brzydki ptak, Każdy na nim ćwiczył kopnięcia i mocny hak. Siniaki pod bluzą i tłumiony gniew, Gdy starsi na ławce patrzyli na jego krew. [Chorus 1] Pluli na kaczątko, gdy było na dnie, Myśleli, że ten dzieciak nigdy nie podniesie się. Lecz karta się odwraca, zaczyna się ten ruch, W najgłębszym mroku nocy budzi się w nim zły duch. [Verse 2] Chciał się wkupić w łaski, jednym z nich być, Dostał klamkę w dłoń, by na osiedlu żyć. Miał obstawić róg, pokazać swój chłód, Lecz gdy wjechały psy, żaden nie pomógł mu. Zostawili go w bramie, uciekli jak szczury, A młody przez kraty miał oglądać chmury. [Chorus 2] [Spacious dark bells melody, heavy bass, aggressive delivery] Pluli na kaczątko, gdy było na dnie, Myśleli, że ten wyrok na zawsze go złamie. Lecz zamiast pękać w celi i marnować łzy, On cicho w tym mroku zaczął ostrzyć kły. [Verse 3] Kraty zamiast nieba, betonowy schron, Tam zrzucił miękkie pióra i poczuł, czym jest zgon. Grypsy, ciężary, na spacerniaku twardy chleb, Szybko zrozumiał, jak trzeba chronić własny łeb. Wytatuował skórę, w sercu zamroził żal, Za kratami hartował się, jak kowal hartuje stal. [Chorus 3] Pluli na kaczątko, gdy było na dnie, Teraz na ich własnym podwórku gęsty strach ściele się. Koniec z ofiarą, z cienia wyszedł kat, Nadeszła pora, by rozliczyć tamten stary świat. [Verse 4] Dziś brama się otwiera, na rewir wjeżdża król, Zimne, puste oczy, w których wygasł dawny ból. Dawni koledzy z ławki dziś ze strachu chylą kark, Bo to brzydkie kaczątko trzyma w garści cały park. Kto go wtedy wystawił, dzisiaj spłaca wielki dług, A on patrzy z góry na tych, co leżą u jego stóp. [Chorus 4] Pluli na kaczątko, gdy było na dnie, Teraz każdy z nich w ciemnej bramie przed nim kryje się. Kto był na samym dole, ten dzisiaj trzyma tron, Dla dawnych oprawców bije ostatni, groźny dzwon! Już nie ma kaczątka...

