Song Cover Image

dj rado bit: Psychedelic Epic Trip (Remastered x3)

V5.5

Siema znów nadaje paryż Nowe rymy bity słowa Gruby bas popalone styki w głowie ,neuronowa sieć , Będzie dobrze a kilku ludzi których znałem w tekście także wspomnę Pamiętam dużo sytuacji strasznych śmiesznych z wilamowy teleportowałem się na Kolonowskie czasy proste Maska indyk gracek latali po wiosce w sumie nikt nie siedział W domu każdy coś każdy gdzieś Pierwsze.alkohole mocne Adam czoper i kolanko Czasem tibert wpadał z flaszką Moje pokolenie tam niestety To historia nowe znajomości Wielu niepotrzebnych dziwnych Ludzi jak gadają za dużo A mnie to chuj obchodzi Albo tacy co próbują zwodzić Mącić kręcić nagrzani mefedronem Pewni siebie ale ziomek nawet nie Ogarnia bani Druga runda małe miasto Kolonowskie miasto polskie śląskie Kraszewskiego rejon został moim domem potem nowe znajomości Wszyscy gdzieś są Jeśli są w mojej głowie tolek Arek Kowar Cinek zagarażowany towar Kakuś amatorski smakosz Spalił wiadro nie raz walczył Z mózgu praniem Ale kto nie lubi się porobić Dragiem Śmigło migło młody tłiti 2 rzeźniki kreski pieski Czasy dopalaczy Same straty po tygodniu Psychopaci żarli wszystko Nocne moce trzecią dobę Ja ci ziomek nie pomoge zeżarłeś tyle a pierdolisz Monotonie po tygodniowym Maratonie Kiedyś było jakoś fajniej Zawsze można było spotkać Ludzi Cinek maja stacja kultularne centrum miasta czasem kowar Węszył towar ,bubu zioło i Bez bonia monia ,Taik też się Zrobił dziwny następny zaginiony W akcji ….chuj tam niechaj żyje Ja nie wnikam Mam tam swoje krokodyle Fentanyle ale nie jestem debilem Wiem co robiła plastelina Chociaż byleś to cie nie ma Gruby haraszowski lubiał Zepsuć głowe najpierw sobie tobie Minimalnym basem jak z fabryki Klimat po dropsikach psychodryna Nocka pykła szybki Trzyma Oj doktor też czasem niepozorny Proch groch i na balecik dobry Hejzel jakiś,ciagle bicik gruby tu nie Będzie tańca próby Albo ty albo władysław za gruby Bo zamiast sie bawiç w kiblu tury Szony klony glony porobione Mefedronem inne schlane Śpią zarzygane kulturalnie Przecież piły w domu Święte zawsze do swojej niieświętej rodziny Tych. Których znam Pozdrowienia Życzę farta w życiu Swoim waszym moim Lecę miastem betonowym lasem Trzeba sztywno pewność siebie Sie przydajee czasem każdy by wojował za swoja @Witam rado, prawie rano, Nocka jebła, poszło siano, Zniknęło w mroku, bez śladu. Przyszła pora niucha z wora, Słońce wschodzi, przygód reset. Miszel, Musa, Paryż – masz Bo łapiesz fazy, Czas zarazy, skazy twarzy. Znowu fale senne marzę, Tworzę czwarty wymiar, Czarno-biały i w kolorze, W psychodelicznym horrorze. Na początku szepcze, obiecuję, Że ukoi ból, zabierze lęk, Ulgę poczujesz – chwilową endorfinę. Kolejny minął dzień. Ten cichy szept zamienia się w krzyk, W rozkaz, którego musisz słuchać. Znika rozsądek w sekundy decyzja, Gdy w pustkę dusza zaczyna łkać. Świat traci barwy, szarzeje kolor w oczach, W lustrze odbija się obca twarz. Ciemny rewir, pewna opcja, Jedną porcją, drugą porcją, Oczy zamulone smołą. Ebe Miszel, dawaj papier, Ulepimy z plasteliny, zrobi We łbie magiel.