Nadchodzi zmierzch, końca świata godzina, Ziemia drży, niebo ciemnieje, apokalipsa się zaczyna. Zombie z grobów powstają, z mroku wyłaniają, Ludzkość w panice, na ratunek już nie czekają. Krok za krokiem, ich horda się zbliża, Wszystko, co żywe, w ich cieniu znika. Oczy puste, zimne, bez śladu litości, Wędrują przez miasta, nie znając czułości. Ziemia spopielona, chaos wszędzie wokół, Człowiek człowieka zdradza w śmierci progu. Zombie jak fala, niepowstrzymane tsunami, Pochłaniają wszystko, znikająca w nich sami. Ostatnia nadzieja, wschód słońca w dali, Ale światłość nie przychodzi, tylko mrok pozostali. Ludzkość się kończy, apokalipsa trwa, Zombie rządzą ziemią, koniec naszych dni jest bliski, ot, taka gra. Noc nieustająca, dzień już nie nadejdzie, Zombie wciąż wędrują, koniec świata w ich obłędzie. Nic już nie ocali, wszystko w pył się zmienia, W tej historii grozy, nie ma już zbawienia.