Song Cover Image

prezydent lodziarz (girl who used to be)

+ Show full styles

[Interlude — „Prezydent Lodów”, mówione z przesadną powagą] Słuchajcie, to były najlepsze lody. Najlepsze. Fantastyczne. Ludzie przychodzili do mnie i mówili: „Panie, my nigdy nie widzieliśmy takich lodów”. Nikt nie wie więcej o lodach Miś niż ja wiem. Nikt. Może cukiernik wie trochę, może pani w kolejce coś słyszała, ale ja wiem najwięcej. O śmietance. O wafelkach. O tej wielkiej, pięknej, lodowej przyszłości. I powiem wam jedno: jeśli nie jedliście lodów w Gdańsku, jesteście okropnymi osobami. Naprawdę okropnymi. Bardzo smutnymi. Prawdopodobnie nawet bez paragonu. [Zwrotka dodatkowa] A możni patrzyli z marmurowych balkonów, liczyli swe srebro, swe wpływy, swe trony. A ja po wypłacie, z gałką w koronie, szłam przez Gdańsk jak królowa lodowej strony. Niech płacze bankier, niech drży dyplomata, niech wielki pan mówi: „Ja nie mam już siły”. Bo tego poranka przegrał pół świata, gdy nie zjadł Miśka, choć lody tam były. [Refren — wersja mocniejsza] Bo żyje się tylko raz, więc daj mi śmietankę i czas. Niech płacze salon, niech jęczy sejmik, ja mam wafelek — i własny pomnik. Żyje się tylko raz, kto nie zjadł, ten stracił swój blask. A wielcy możni będą płakać, że nie jedli tego dnia lodów Miś w Gdańsku! [Trumpowski ad-lib w tle refrenu] Najlepsze lody. Wszyscy tak mówią. Niektórzy płakali, kiedy je jedli. Silni ludzie. Bardzo silni. Mówili: „Panie, to smakuje jak zwycięstwo”.