Wiesz ja lubię być sam późnym wieczorem z moimi myślami sam na sam kiedy w ciszy trwam i kontempluję dzień, który zgasł albo podziwiam kolor ścian w przytłumionym świetle podłogowych lamp. Tak lubię być sam. Kiedy śpi już świat i latarni ciepły blask leniwie wpełza w cienie bram, zakrzywiając czas, a zmęczony zegar zwalnia takt, wyznaczając rytm kiedy oddech brać. Słyszę słaby wiatr jakby nie miał siły wiać a deszcz lekko stuka o powierzchnię blach. Lubię ten stan, kiedy milknie świat. Zamykam oczy i jestem sam. z moimi myślami sam na sam. Tylko spokój i ja. w czterech ścianach sam. Kiedy cichnie szum tych tysięcy słów. Kiedy gaśnie gwar, Ja odpływam znów, pośród zimnych mórz, to mój stały ląd. Moja Nirvana, moja przystań mój dom. Wiesz to nie jest tak że chcę być zawsze sam i porzucić świat iść w samotny szlak nie, to nie jest tak. Ja doceniam czas jaki z ludźmi mam tylko czasem chcę trochę pobyć sam Tak bez zbędnych słów, zakłamanych głów, z dala od ich gier od codziennych spraw chcę na chwilę znów poczuć, że to trwa, że wciąż we mnie jest ten spokojny „ja” Bo gdy cisza trwa łatwiej słyszeć sens łatwiej znaleźć cel więc gdy proszę Cię pozwól czasem mi tak samemu być Lubię ten stan, kiedy milknie świat. Zamykam oczy i jestem sam. z moimi myślami sam na sam. Tylko spokój i ja. w czterech ścianach sam. Kiedy cichnie szum tych tysięcy słów. Kiedy gaśnie gwar, Ja odpływam znów, pośród zimnych mórz, to mój stały ląd. Moja Nirvana, moja przystań mój dom.