Podciąłeś mi skrzydła, lecz nadal się wznoszę Już o nic nie błagam, już o nic nie proszę Zostawiam Cię w tyle, gdzie opada kurz Nie wierzę w Twe bajki, dorosłam już Twe życie niczym drama na pętli A ja waham się od pustki do nadziei Przecinam ten wiążący nas sznur Uchylam się od nadchodzących kul Bo w Twoim życiu nie ma miejsca dla mnie Tam jesteś tylko Ty, więc powiem to starannie Na szczycie świata zostaniesz sam— Pośród samotności, jadu i dram Toksyczne życie, chłopcze, wybrałeś A przy tym mi spokój ducha zabrałeś Twe słowa ciągle się powtarzają Niczym pozytywka tę samą melodię grają Lecz ja nie chcę toksyn, wybieram odwyk Odwyk od Ciebie i Tobie podobnych Teraz już wiem, że mogę być sama A Tobie zostanie jedynie dramat Dziś wolna jak ptak, a wczoraj w łańcuchach Ma miłość do Ciebie pozbawiła mnie czucia Lecz mam już dosyć tych samych tematów Przerywam ten wzorzec utartych schematów Bo ja mam dość Ciebie, Piotrusiu Panie Twe ładne oczy—nie nabierzesz mnie na nie Nie wiem co jest prawdą, lecz już wiedzieć nie muszę Wystarczające przeżyłam katusze A Ty śmiej się dalej aż Twój śmiech ucichnie Lecz pamiętaj, sam wybrałeś takie życie Bo dramat to coś bez czego nie możesz żyć— A ja wybieram spokój, więc nie łączy nas nic Toksyczne życie, chłopcze, wybrałeś A przy tym mi spokój ducha zabrałeś Twe słowa ciągle się powtarzają Niczym pozytywka tę samą melodię grają Lecz ja nie chcę toksyn, wybieram odwyk Odwyk od Ciebie i Tobie podobnych Teraz już wiem, że mogę być sama A Tobie zostanie jedynie dramat To śmieszne i nawet trochę żałosne Że napisałam o Tobie "Wiosnę" Lecz Ty dla mnie byłeś raczej jak zima W Twych objęciach już nic mnie nie trzyma I może jestem pieprzonym cynikiem Zniszczyłeś me życie, bawiąc się ognikiem W mych oczach aż iskra zupełnie zgasła Więc teraz idź już tylko do diabła! I może to życie nie ma żadnego sensu I nie znajdę go wśród galaktyk bezkresu Lecz póki w ciele wystarczy mi sił— Podniosę się znowu... a Ty obrócisz się w pył Podciąłeś mi skrzydła, lecz nadal się wznoszę Już o nic nie błagam, już o nic nie proszę Zostawiam Cię w tyle, gdzie opada kurz Nie wierzę w Twe bajki, dorosłam już! Toksyczne życie, chłopcze, wybrałeś A przy tym mi spokój ducha zabrałeś Twe słowa ciągle się powtarzają Niczym pozytywka tę samą melodię grają Lecz ja nie chcę toksyn, wybieram odwyk Odwyk od Ciebie i Tobie podobnych Teraz już wiem, że mogę być sama A Tobie zostanie jedynie dramat Toksyczne życie, chłopcze, wybrałeś A przy tym mi spokój ducha zabrałeś Twe słowa ciągle się powtarzają Niczym pozytywka tę samą melodię grają Lecz ja nie chcę toksyn, wybieram odwyk Odwyk od Ciebie i Tobie podobnych Teraz już wiem, że mogę być sama A Tobie zostanie jedynie dramat