
Lubię patrzeć, jak śpisz spowita półmrokiem pod czujnym mym okiem i słodko śnisz Lecz zaraz w rozterce znajduje me serce bo myśl mnie porusza że nie w mych ramionach tyś a w Morfeusza Że wodzi on palcem tym małym zuchwalcem od warg twych czerwieni po linię ud, licząc na cud I już chcę cię budzić by zazdrość ostudzić lecz ty wtedy przez sen me imię wymawiasz, więc to ja jestem ten co sny twoje wznoszę już nie chcę cię budzić śnij o mnie, proszę

