
[Verse 1] Matematyka rządzi tym światem, A ja nie jestem bogaczem. Ale jeszcze Wam tu wytłumaczę, Polecę poematem. Zaśpiewam Wam rokowo, Że religia jest binarna. Będzie jeszcze bajkowo, To historia realna. [Verse 2] Dychotomia płci ssaków, To pewnik, przecież wiesz to. Ale zdarza się czasem ów, Ktoś, kto sądzi, że jest ono. Ani On, ani Ona, Aniu czy Zosiu, Krzysiu, Zdzisiu, czy inny ktosiu. Ani Ona, ani On, Robercie, czy Jacku i Kacprze. Czy mogę o uwagę prosić? Tego się nie da wyprzeć. [Chorus] To trzecia opcja, Taka nie dla każdego. Nie tylko dla hip-hopowca. Kot Schrödingera – zagwozdka fizyki, Ma też to samo – Fiki Miki. Czary-mary, Nie do wiary. [Verse 3] Piszę, co wiem: Światło i cień, Wysoki i niski, Gorący i zimny, Prawda czy fałsz, Dobry czy zły... I stan pomiędzy – Neutralny. To fakt realny. [Verse 4] Tak jak plus i minus, Jedyne co widzę I się nie wstydzę Powiedzieć prawdy. Albowiem zawżdy Dualizm to fakt. Dlatego mamy niebinarny świat. Jeno fundament jego... Pani i Panie kolego. [Outro] Wszystko sprowadza się ostatecznie Do podjęcia decyzji, Wiecie, owieczki: Tak – Nie. Prawda – Fałsz. Inaczej szał ciał I odjazd od rzeczywistości. Ja Wam to mówię ku radości. Uwierz, to aksjomat. Taki to poemat matemagiczny. Czy nie jest to fantastyczne?

