Поэзия: Przemek Trenk Музыкальная идея: Аndrzej Fabarowski [intro] patrzę na nią lecz nie dotykam słowami że już pora bo dzwonek nie na szyi a na ścianie dzwoni mówiąc jestem trzymam zamiast jej dłoni własną wyobraźnię że to ona a nie chłód pustej szklanki powoli snujący po pokoju dym z wiśniowej fajki kształty twoje przybiera dopalę ją i uduszę się tobą dobieram ramę do mojego krajobrazu pustej kuchni i bochenka chleba w dłoni butelka wina rocznik siedemdziesiąty szósty ona piękna zachodem słońca z szalikiem niedbale rzuconym przez poręcz jest tu w tej kropli atramentu piszę te słowa wymyślając doskonałość chwili zaklętej w bieli kartki jej kroki ciche i powabne odmierzam stalówką pióra brodząc po kolana w moim kuchennym krajobrazie a gdzieś w oddali stary czajnik z zaśniedziałej blachy nuci znaną mi od wieków melodię o moim świecie zamieszanym łyżeczką w kubku kawy [Outro]