
Iwona - Na Zrzut Oka
Iwona – to brzmi jak cisza przed burzą, Wzrok mam łagodny, lecz w środku jest wrzenie. Moje uśmiechy nikogo nie zmrużą, Bo niosą ze sobą niepokój i drżenie. Nie szukaj we mnie bezpiecznej przystani, Pod taflą wody są ostre kamienie. Jesteśmy w tej grze zupełnie sami, Gdzie każde spojrzenie to moje więzienie. Mówisz: „Iwona, masz w sobie tę ciszę”, Lecz to jest tylko gra pozorów tania. Ja Twoje tętno pod skórą już słyszę, To czas na twist i czas polowania. To nie jest zwykły flirt, to jest nagły zwrot, Mój charakter tnie jak cienka żyletka. Czujesz na karku ten zimny wręcz pot? Zaraz spłonie ta grzeczna etykietka. To nie jest obietnica, to czysty prąd, Który wybija Cię z rytmu i błędu. Wywołam w Tobie ten nagły wstrząs, Bez pytań, bez planu i bez względu. Drażni mnie spokój i nudna rutyna, Czuję ten cierpki smak nagłej euforii. Właśnie pod skórą krew tętnić zaczyna, Nie chcę być częścią tej mdłej historii. Moja czułość ma krawędź, co czasem rani, To głód, którego nie uśpisz słowami. Stoisz na krawędzi, tuż nad otchłanią, Pomiędzy moimi własnymi demonami. Mówisz: „Iwona, masz w sobie tę ciszę”, Lecz to jest tylko gra pozorów tania. Ja Twoje tętno pod skórą już słyszę, To czas na twist i czas polowania. To nie jest zwykły flirt, to jest nagły zwrot, Mój charakter tnie jak cienka żyletka. Czujesz na karku ten zimny wręcz pot? Zaraz spłonie ta grzeczna etykietka. To nie jest obietnica, to czysty prąd, Który wybija Cię z rytmu i błędu. Wywołam w Tobie ten nagły wstrząs, Bez pytań, bez planu i bez względu.

