
[Intro] (Kosmiczne, przestrzenne syntezatory, czysty i głęboki bas) (Zaczynaliśmy od zera... pamiętasz ten dzień?) Z małego pokoju, w wielki, obcy świat. Idę przed siebie od tak wielu lat. [Verse 1] Plecak na plecach, czapka na głowie, Nikt na początku nie wierzył w to, co powiem. Z małego Alabastii, gdzie cichy był kąt, Ruszam przed siebie, daleko stąd. Mój kumpel idzie obok, iskry lecą z rąk, Przechodzimy razem przez ból i ten krąg. Spanie pod gwiazdami, w lesie ciemna noc, Ale w zespole mamy wielką moc. Kolejny stadion, wielka presja, tłum, W mojej głowie tylko walki jest szum. [Chorus] (Niesamowicie melodyjny, przestrzenny i emocjonalny refren) Złapię je wszystkie, to jest mój cel! Choć droga jest długa, a wokół jest mgła i biel! Będę mistrzem, nadszedł ten dzień, Mój własny sukces odrzuci ten cień! To nasza przyjaźń, to nasza gra! [Verse 2] (Płynny, nowoczesny trapflow) Ewolucja w mroku, zmieniamy swój stan, Na każdą porażkę mam kolejny plan. Zespół R znowu chce ukraść nasz blask, Lecz nasza lojalność uderza jak trzask. Odznaki na piersi, każda to blizna, Każda kraina mój sukces dziś przyzna. Nie patrzę za siebie, arena już czeka, To droga chłopaka, co zmienił się w człowieka. [Outro] (Muzyka powoli odpływa, zostaje czysty syntezator) Złapane chwile... Droga za nami. Pikachu... idziemy. Zostajemy sami. [End]

