Zanim powstał beat, był puls ziemi. Zanim zabrzmiał syntezator, duchy tańczyły w kręgu ognia… Nie mamy syntezatorów, nie znamy z klubu bitów Bębny nam dudnią jak serce wśród gór stworzonych z granitów W kręgu ognia, pod gwiazdami, w asyście przodków duchów W pradawnym techno wpadamy w trans pełen wojennych odruchów Tańczymy swój Taniec Słońca do kresu wytrzymałości By poddać swoje ciało odmiennej świadomości Ciało płynie nam w rytmie by dusza w rytmie drgała Pieśń przodków w zamglonym kręgu przestrzeń tu rozszczepiała Blady księżyc nam świeci jak imprezowa kula Swym zimnym blaskiem w nocy totemy otula Błyskawice z nieba, indiańskie stroboskopy Wskazują wojenne ścieżki, wskazują Łosiów tropy Nie ma tutaj laserów są tylko iskry z ogniska Wszystko się zasnuło dymem z paleniska Echo gór z Marakasów podaje nam basy To wszystko razem wzięte prowadzi nas do extasy Tańczmy więc w letargu z cieniami z przeszłości, Odpłyńmy w dzikich dźwiękach wznosząc bizonów kości Wypalmy fajkę pokoju nabitą meskaliną Wznieśmy swe byty wysoko nad naszą zieloną doliną Tu DJ jest szamanem, a taniec rytuałem Niech duchy Matki Ziemi zawładną naszym ciałem Tak jak subwoofer w sercu ziemia nam dzisiaj pulsuje Spleciony z nocą ogień wokoło wszystkich wiruje Blady księżyc nam świeci jak imprezowa kula Swym zimnym blaskiem w nocy totemy otula Błyskawice z nieba, indiańskie stroboskopy Wskazują wojenne ścieżki, wskazują Łosiów tropy Nie ma tutaj laserów są tylko iskry z ogniska Wszystko się zasnuło dymem z paleniska Echo gór z Marakasów podaje nam basy To wszystko razem wzięte prowadzi nas do extasy Letarg trwa, Noc się nie kończy , Bębny biją, Świat się rozmywa W techno z korzeni, W transie natury, Tańczymy z duchami, Świt nas przyzywa © All rights reserved 2025 Lyrics by - Marcin Radoła