[Zwrotka 1] Zaczęło się jak każdy sen, morderstwo w świetle neonów, na dachu miasta ginie cień, a prawda śpi pod betonem. W gazetach piszą: sprawa czysta, lecz coś zgrzyta w rytmie dnia, jego oczy patrzą pusto, jakby ktoś tam już nie był on — lecz ja. --- [Refren] Marionetki tańczą w świetle, sznurki ciągnie ktoś zza mgły, Jefferson mówi prawdę szeptem — lecz nie wie, czy to wciąż on mówi. Mr. Blue Eyes patrzy z góry, jego palec błyszczy w szkle, Wybory w mieście — to teatr kukieł, a my tylko ruch w ich grze. --- [Zwrotka 2] Za Blackwallem coś oddycha znów, jak echo danych, głos bez słów, Night Corp śmieje się w tle, czy to bóg, czy kod, czy sen? Peralez traci sen o świecie, który miał być jego planem, a ktoś nadpisuje myśli, jak linijki w starym programie. --- [Refren] Marionetki tańczą w świetle, sznurki ciągnie ktoś zza mgły, Jefferson mówi prawdę szeptem — lecz nie wie, czy to wciąż on mówi. Mr. Blue Eyes, lodowaty jak szkło, uśmiech bez duszy, cień bez tła, Zaufaj mi, V, mówi głos, ale czyj to głos naprawdę gra? --- [Bridge – glitchujący, przesterowany wokal / ambient fx] „To nie ty myślisz, Jefferson. To oni myślą tobą. Zmieniamy parametry świadomości. To nie koniec – to początek kampanii.” (sygnał błędu, echo, głuchy impuls danych) --- [Finałowy Refren / Drop] Pocięte sznurki, płoną marionetki, ale ktoś wciąż rusza sceną. Mr. Blue Eyes znika w dymie, Night City śpiewa z zaciętą duszą. Czy wolność to wirus, czy kod? Czy prawda istnieje wśród dronów? Jefferson stoi na mównicy — i mówi cudze słowa tonem bogów.