Nienawidzę czarnych dni, gdy wszystko sypie się, każdy krok mi przypomina, jak tonę w bagnie złym. Patrzę na rdzewiejący świat, co ciągle ma twarz kata Każdy oddech to cios a ruch to czasu strata [chorus] Na pohybel czarnym dniom, Niech spłoną, znikną, spłyną z krwią. Nie ma ratunku, nie ma snu, Tylko ja i pieprzony życia brud. Niebo wypluło deszcz, czuję jak się w nim topię Jakbym miał się poddać, to dziś nastał ten moment. zjadam wszystkie robaki jest ich ciągle za mało chociaż setki ich pancerzy pokrywają me ciało [chorus] Na pohybel czarnym dniom, Niech spłoną, znikną, spłyną z krwią. Nie ma ratunku, nie ma snu, Tylko ja i pieprzony życia brud. W lustrze widzę cień, co krzyczy, że to ja Jakby pociął mnie w pół i zostawił znów do szycia A ja czuje jakbym ssał spod paznokcia ropę jest i tak smaczniejsza niż psie żarcie pod stołem [chorus] Na pohybel czarnym dniom, Niech spłoną, znikną, spłyną z krwią. Nie ma ratunku, nie ma snu, Tylko smak robaków w ustach ciągle czuć


