
Spakowałam kilka zdjęć, stary płaszcz i sny, Na lotnisku został dom i znajome dni. Obce miasta, obcy język, obcy każdy świt, Lecz w kieszeni noszę zawsze rodzinnych ulic rytm. Bo choć dzielą nas tysiące dróg, W sercu wciąż ten sam rodzinny próg. Każdy krok prowadzi mnie przez świat, Ale dom woła jak dawnych lat. Może wrócę, kiedy przyjdzie czas, Gdy odnajdę siebie pośród obcych miast. Emigrantem jest ten, kto dobrze wie, Że dwa światy nosi w sobie każdego dnia. Kiedyś jeden telefon koił każdy strach, Mama mówiła: „córko wszystko dobrze, trwaj.” Tata swoim głosem dodawał mi sił, Choć dzielił nas ocean, zawsze blisko był. Dziś już nie zadzwonię, cisza niesie czas, Ich numer został tylko w sercu pośród nas. Lecz gdy zamknę oczy, znów słyszę ich glos, Bo najpiękniejsze wspomnienia nigdy nie odchodzą. Bo choć dzielą nas tysiące dróg, W sercu wciąż ten sam rodzinny próg. Każdy krok prowadzi mnie przez świat, Ale dom woła jak dawnych lat. Może wrócę, kiedy przyjdzie czas, Gdy odnajdę siebie pośród obcych miast. Emigrantem jest ten, kto dobrze wie, Że dwa światy nosi w sobie każdego dnia. Nie ma granic dla wspomnień i łez, Nie ma mapy, co pokaże sens. Czas nauczył mnie, że gdziekolwiek jestem dziś, Dom to ludzie, których noszę w sercu mym. Choć daleko jest rodzinny dach, Nigdy nie zgaśnie jego światła blask. Każda droga kiedyś kończy bieg, A nadzieja prowadzi człowieka przez mgłę. Kiedy wrócę, jeśli przyjdzie dzień, Znów usłyszę dobrze znany śmiech. Bo emigrant, choć przemierzy świat, Zawsze nosi swoją ojczyznę w sercu.

