Kwaśny deszcz wypala twarz, neon święty świeci w mrok. Miasto modli się do kabli, każdy oddech kupił ktoś. Krzyż z tytanu, serce z rdzy, kod zastąpił ludzką krew. Anioł mierzy laserami, czy zasługuję jeszcze śnić. Nie klękam! Nie wierzę! Nie sprzedam własnych snów! Niech płonie ich katedra, zbudowana z naszych dusz! Nie klękam! Nie wierzę! Nie złamie mnie ich głos! Bo wolność rodzi hałas, a hałas rodzi bunt! LAB sprzedaje nowe twarze, Kościół liczy każdy grzech. Mutant śmieje się pod maską, bo już nie ma czego chcieć. E.L.F. uczy się płakać, dziecko staje się maszyną. Każdy numer, każdy implant ma ukryty własny krzyk. Bridge Na dachach tańczą Wróble, graffiti świeci jak krew. Gitara z drutu kolczastego zagłusza wszystkie modły. Nie klękam! Nie wierzę! Nie sprzedam własnych snów! Niech płonie ich katedra, zbudowana z naszych dusz! Nie klękam! Nie wierzę! Nie złamie mnie ich głos! Bo wolność rodzi hałas, a hałas rodzi bunt! Jeśli jutro zgasną neony, jeśli pęknie cały kod... Znajdziesz mnie... na murze... pod napisem: „WRÓBEL NIE KLĘKA.”


