
Tym samym ciałem wśród krwi się gził I wrogie zdobywał szańce Szlachtował dzieci połową sił Drugą bił się o Francję Obsesje swoje wprowadzał w czyn Zabierał chłopców ze wsi, Przedśmiertne piękno wyciskał z nich Brzydkich brzydził się pieścić To nie za niego Jeszua zgnił Na gwoździach wbitych w drzewo A jeśli nawet - to Gilles zeń drwił W pogardzie mając niebo Bo brak tam - mówił - rozkoszy tej Co z małych ciał wycieka Czerwoną strugą wprost w usta me By pożar w lędźwiach wzniecać Lecz w końcu lochy przyszły - i stos Radosne tłumu wycie Kat pod kapturem błędny miał wzrok Znów się podniecał skrycie

