
[intro] (Rak na zdrowej tkance) [Verse 1]: Jak to się dzieje, powiedz frajerze, w swoim autku za pół melona Kiedy wyrosła ci korona, co czyni cię tak wyjątkowym? Kasa starego, koneksje, układy? Jesteś typie popierdolony Jak wieśniak się bujasz swoją be-emką, z jakąś panienką Albo kolegami przydupasami. Morda jak szpadel, na głowie zakola Ale masz autko za pół miliona, no jaka szkoda Jesteś kozakiem, ale to tylko projekcja, miraże Ja ci pokażę kim jesteś typie, w jakim genotypie Nie masz charakteru bo o nic nie walczyłeś Ostatnią walkę w mosznie stoczyłeś I w piździe matki, podczas wpadki Czasem zdarzają się takie wypadki Rak na zdrowej tkance, tym dla mnie jesteś Rak na zdrowek tkance, kiedy znikniesz wreszcie? Rak na zdrowej tkance, pieprzony pasożycie Rak na zdrowej tkance, bezwartościowe życie [Verse 2]: Twoje życie to Instagram story, każdy dzień ta sama ściema Udajesz biznesmena, nie widzisz jakie to żałosne, słabe Stanę się twoim koszmarem, lustrem i sumieniem Mentalnym więzieniem, z którego nie ma ucieczki Ciągle mówisz o sukcesach, jakbyś coś osiągnął sam A ty zwykły cham, jedyne co zrobiłeś to wyszedłeś z odpowiedniej dziury Młode dupy, szybkie fury, tylko to cię określa miernoto Po co żyjesz, no po co? Dla kogo? Prywatne szkoły, konto, firma, wszystko podane na tacy Może chociaż mózg kupisz se na raty Żal mi takiej szmaty, naprawdę żal mi takiej szmaty. Rak na zdrowej tkance, tym dla mnie jesteś Rak na zdrowej tkance, kiedy znikniesz wreszcie? Rak na zdrowej tkance, pieprzony pasożycie Rak na zdrowej tkance, bezwartościowe życie

