Song Cover Image

Język Zgniłej Ustawki

Nie mów do mnie nic, bo twój głos to żenada, Całe twoje życie to jebana blokada, Siedzisz i pierdolisz, analizujesz mnie, Bo swoje masz tak zjebane, że aż śmiać się chce. Patrzysz w moje życie jak pies w cudzą miskę, A sam nie masz nic — tylko brud i nazwisko, Zdrady miałeś jak hobby, nałogowy syf, Szacunek do kobiet? Ty nie wiesz co to wstyd. Dla ciebie każda laska to chwilowa zabawka, A potem płacz i powrót — ta sama ustawka, Handel dragami? Wielki król podwórkowy, A skończyłeś jak śmieć — zamknięty, bez głowy. Ćpun na zawsze — nie zmyjesz tej łatki, Choćbyś udawał, że jesteś kimś rzadkim, Robota cię boli, bo trzeba coś umieć, Więc siedzisz na dupie i tylko umiesz pluć. Komentarz za komentarzem — typowy pasożyt, Żyjesz cudzym życiem, bo swoje to przeżytek, Myślisz, że twarz coś daje? To się kurwa zdziwisz, Bo pusty łeb i tak wszystko ci wyjawi, nie ukryjesz. Ja jestem poziom wyżej — ty nawet nie startuj, Bo przy mnie twoje życie to spalony karton, Więc zanim znów spróbujesz mówić coś o mnie, Ogarnij swój syf — bo toniesz w nim codziennie.