
[Intro] [Instrumental] [Verse] Każdy kolejny dzień stoi, nad następną przepaścią, Co?! z rzeczywistością, gdzie ci co grzech poszczą Ludzie krzyż swój niosą, walczą na tyle ile mogą idąc swoją krętą drogą, Na przeciwko demonom, Tracą tylko nadzieje, czas nieustannie biegnie, Jak długo? Nie wiem!, kto wytrwa kto przegra? By sięgnąć zbawienia, stanąć na środku nieba, Bo ziemia jest przeklęta, ale ona będzie wieczna, Droga, prawda życie, jest to czego szukamy, Na tej, wyboistej drodze, zbaczamy noi wracamy* Jak trwoga to do Boga, odmawiasz stale modlitwę Ale, co to znaczy być!, prawdziwym chrześcijaninem? W dzisiejszym świecie Gdzie, nic nigdy nie jest lekkie, Mimo, tego biegniesz, We!, Własnej „Męceee” Z myślami toczysz Bitwę, by nie polec w gonitwie Gdzie, śmierć przy gardle, trzyma swoją Brzytweee [Scratch] Trzyma Brzytwe Przy Gardle Non Stop [Scratch] Trzyma Brzytwe Przy Gardle Non Stop [Verse] Non stop ja! nawijam, jak życie zasadza kopa Pisze za pomocą słowa, rym jak bomba atomowa, Rani swoim rykoszetem, To prarodziców jest defekt, Zakorzeniony przez Adama, i ewe w ogrodzie Eden! Ale, ja wszystko przejdę, Nawet piekielny, ogień Jak! przeszedł mojrzesz, przez czerwoneee morze Tak, i ja sprawie żeee!, rozdzieli się diabła płomień Który pali moją twarz!, chce trzeźwo iść przez: Świat Zasiać Borzeee ziarno, nawet gdy krocze grzechem Chce wdrażać Ewangelie, głosić ją tam i wszędzie która lampą mą: będzie, Słowem przykładem czynem Opisać życie tym rymem, Nie raz na bicie, Przyjdę Jak światło do ciemności, by, Smutki twe rozgromić Będę, się o to modlić, żeby ta jedyna świeca która rozświetla serca, by tliła w nim nadzieja Przez, te pokoleniaaa, Aż do zstąpienia pana z nieba…… [Scratch] Jestem Grzesznikiem Ja, Ja Taką mamy Nature [Scratch] Łatwiej iść Z chrystusem [Verse] Jesteśmy grzesznikami, Bo, taką mamy naturę Nie, Grzeszyć to trudne, Łatwiej iść z Chrystusem, Bo jego brzemię lekkie, bądź jego naśladowcą To, my jesteśmy tą , hmmm zabłąkaną owcą, Powierzę siebie Aniołom, Wybiorę drogę z głową Bo, życia ścieżki moją, Dolinom są nie pewną Ale, nie będą klęskom, choć mówiłem to nieraz Dziś, lepsze rozdanie kart, u mego życia krupiera Potrzeba było mi, Lat, żeby wiele zrozumieć, Ale, pozostanę głupcem, Urodziłem się kim?: Durniem, Mówią mi że dorosłem, dziś szczerze z szacunkiem Z lepszym wizerunkiem, odkryłem w sobie dumeee, Z pokorą i rozwagom, Też lekkiego wątpienia Dla swojegooo życia, w którym coś się zmienia Plus, zabawną gadkom, by mieć w sobie radość, Nigdy, nie jest łatwooo, ale idę dzisiaj z wiarom [Scratch] [End]

