[Verse 1] Mój drewniany pickap Skrzypi gdy rusza z miejsca Lakier już na nim wyblakł Reszta to tylko zwykła bejca Na bocznej drodze za miastem Uciekam nim od codziennych spraw Z tyłu pokreślona mapa zimna kawa okruchy chleba Na desce zdjęcie z dzieciństwa Patrzy jak dalej jadę w świat [Chorus] Mój drewniany pickap Zna już każdy zakręt Tyle dróg widział Tylu ludzi brał Na swoje stare deski Mój drewniany pickap Pyta Dokąd dzisiaj ja tylko mówię: „dalej Dalej” I nie oglądam się [Verse 2] Pod Limanową malarz z brodą Użyczył mi swojego dachu Siedzieliśmy do świtu Jakby nikt nie liczył nam czasu W górach starsza para Przyniosła zupę w metalowym garnku Powiedzieli: „Zostań jeszcze dzień” Więc przez tydzień pomagałam im [Chorus] Mój drewniany pickap Zna już każdy zakręt Tyle dróg widział Tylu ludzi brał Na swoje stare deski Mój drewniany pickap Pyta Dokąd dzisiaj ja tylko mówię: „dalej Dalej” I nie oglądam się [Bridge] Gdzieś nad morzem chłopak z gitarą Śpiewał głośno miłosne wyznanie A dziewczyna niczym motyl Tańczyła boso na mokrym piasku W każdym mieście inna twarz w każdym geście nowy znak Nie pamiętam wszystkich imion Lecz pamiętam każdy uśmiech wasz [Chorus] Mój drewniany pickap Zna już każdy zakręt Tyle dróg widział Tylu ludzi brał Na swoje stare deski Mój drewniany pickap Pyta Dokąd dzisiaj ja tylko mówię: „dalej Dalej” I nie oglądam się


