Song Cover Image

Nie spadło z nieba

+ Show full styles
V5

Nie spadło z nieba — przyszło na kolanach, Z brudnymi rękami, w pękniętych ranach. Długo myślałem, że to znak kapitulacji, Że mięknie serce, gdy kończy się walka i racja. Noszę w sobie groby, których nikt nie odwiedzi, Imiona krzywd wyryte głębiej niż pamięć i plecy. Ale popiół stygnie… choć parzy jak skurwysyn, I pierwszy raz nie chcę już krzyczeć — chcę oddychać, choć z wysiłkiem. Refren Nie wymazuję win — uczę się je nieść, Nie zapominam ran — przestaję jeść własną krew. Wybaczenie nie jest światłem ani snem, To ciężki krok do przodu Bez cofania się w cień. Nie dla nich. Dla mnie. Zwrotka II Myślałem, że wybaczyć to zdradzić samego siebie, Że kat dostanie ulgę, a ofiara jebnie na glebę. Ale gnój w sercu dusił bardziej niż pięści i słowa, Każda noc była wojną, której nie chciałem znów zaczynać od nowa. Nie podaję dłoni — tylko opuszczam broń, Nie mówię „w porządku” — mówię „dość”. To nie jest koniec historii, To przerwanie łańcucha, co ciągnął mnie w dół jak kotwica pamięci. Refren Nie wymazuję win — uczę się je nieść, Nie zapominam ran — przestaję jeść własną krew. Wybaczenie nie jest światłem ani snem, To cisza po burzy, Która wreszcie daje tlen. Nie dla nich. Dla mnie. Bridge (spokojnie, nisko) Nie wszyscy zasłużyli… Ale ja zasłużyłem na spokój. Nie wszystko się goi… Ale nie wszystko musi boleć do końca. Ostatni Refren (najspokojniejszy, ciężki) Nie niosę już ich głosów w środku klatki, Nie jestem sumą krzywd i ostatniej walki. Wybaczenie to nie zapomnienie ran — To decyzja, że nie będą mną rządzić Każdego dnia. Nie dla nich. Dla mnie. Outro Popiół opadł. Gniew zamilkł. Strach zgłodniał… i zdechł. A ja zostałem.