
[Intro – szept / spokojne piano] Jesteśmy wciąż skazani na Bożą łaskę, bo nigdy nie porzucił swych owiec Pasterz. Jesteśmy tylko ludźmi – a jednak dobro od zawsze w nas gości. [Zwrotka 1] Ból i cierpienie – ta skaza człowiecza – niosą rany, których nie umiemy uleczyć. Nie wszystko pamiętamy, dusimy się w kłamstwach, gdy inni chcą nas podeptać. Lecz zbawienie rodzi się w czynieniu dobra, gdy miłość wypełnia serca na nowo. Odrzućmy więc strach, by dusza mogła pojednać się z duszą. [Refren] Nie jesteśmy sami — Bóg wciąż widzi nas. Nawet kiedy płoniemy pośród własnych ran. Miłość jest światłem, które prowadzi przez mrok. A gdy upadniesz — On pomoże zrobić kolejny krok. Schody do nieba budujemy każdym dniem. Gdy człowiek ufa Bogu — odnajduje siebie. [Zwrotka 2] Ogromna siła drzemie w nas – a życie jest sprawdzianem danym od Boga. On nie ocenia z ukrycia – po upadku wstajemy silniejsi. Los nadejdzie wkrótce. Nie jesteśmy nigdy sami, dopóki kochamy – siebie i Boga – bez granic. Zaufanie zamknie wrota piekieł, a przed nami otworzą się schody do nieba. [Refren – mocniej] Nie jesteśmy sami — Bóg wciąż widzi nas. Nawet gdy milczymy, On zna każdy strach. Miłość jest językiem, który leczy każdy ból. I nawet pośród burzy potrafi wskazać znów kierunek dróg. Schody do nieba wyrastają z naszych ran. Bo człowiek staje się światłem, gdy przebacza sam. [Bridge / Most] Tam stajemy się prawdziwym człowiekiem — bez obaw i zwątpienia, bez lęku i cierpienia. Tam odnajdziesz spokój, gdzie wszystko toczy się w harmonii, a miłość – nasz jedyny wzorzec – jednoczy. [Outro – cinematic / chóry] Ona nadaje sens, rozświetla sny bliskich w mrokach koszmarnej wyroczni. Nieskończony wszechświat – czasem tak tłoczny – a jednak zawsze obecny: Bóg i człowiek, twarzą w twarz, widoczny.

