[Intro] (Dźwięk jadącego vana, tajemnicze, upiorne organy w tle) (Wjeżdżamy w mgłę... kolejna zagadka...) Nawiedzony dom, stare zamczysko. Zaraz odkryjemy tu, stary, wszystko. [Verse 1] Zielona furgonetka, jedziemy przez mrok, Kolejne śledztwo, kolejny nasz krok. Potwór z bagniska, duch w starej kopalni, Wszyscy wokół uciekają, totalnie nienormalni. Skołowany wzrok, przekąska w kieszeni, Choć trzęsą się nogi, jesteśmy skupieni. Wskazówki na stole, urwany sznur, Rozbijamy kłamstwa, niszczymy ten mur. Ktoś tu próbuje nas bardzo nastraszyć, Ale ten plan zaraz się spali i skwasi! [Chorus] (Tajemniczy, wpadający w ucho, mroczny hip-hopowy refren) Gdy opadnie maska i zgasną reflektory! Znowu widzisz dobrze, że to ludzie, nie potwory! Chciwość i kłamstwo, ukryte pod mrokiem, Rozliczymy każdego, krok za krokiem! Scooby-Doo! Gdzie jesteś dziś? [Verse 2] (Szybki, techniczny flow, punktowanie kłamstw) Zdejmujemy maskę, stary dozorca się chowa, Chciał ukraść majątek, ot, cała rozmowa. W tym świecie pełnym fałszu i sztucznych upiorów, Najgorsze bestie nie potrzebują potwornych kolorów. Chodzą w garniturach, kłamią prosto w oczy, Żaden prawdziwy duch cię tak nie zaskoczy. Ekipa w vanie, znowu wygrana sprawa, Dla takich chwil to najlepsza zabawa. [Outro] (Muzyka wycisza się, słychać odjeżdżający samochód) Maska zdjęta. Ludzka twarz. Kolejna sprawa zamknięta. Już wiesz, co masz. [End]