Kolejna układanka oparta na samplach Jak widz stoję obok, a mrok napierdala Wyjdź poza oko, tkwisz twardo na faktach Stój, bo cię kopnie plazma lub mój punchline Naładowany, niedostępny Kanał trzeciego oka wysoko rozwinięty, więc weź z tym Wypierdalaj, mimo wielkiej przerwy samym błyskiem cię rozwalam Piorun uderza w twoje martwe ciało A duch oślepiony błyskiem traci ważność Istna amnezja, nic nie pamiętasz Może wejdziesz w ciało pasożyta lub zwierzęcia Przeciętny bit, ja cię zjadam razem z nim Jesteś zły, zje cię nawet mój syn Jestem hit, sam w sobie, tak mi dobrze z tym, A rym, kiedy dym wchodzi w ucho jak hymn A bez dymu wyjątkowo u mnie ogień płonie Tak to jest od kąd, złapałem mój los w moje dłonie Palę nie palę, piję nie piję, kiedy chcę Żyję jak żyję, skończył się zimowy sen, sen, sen. sen.. sen...... Przeciętny bit, ja cię zjadam razem z nim Jesteś zły, zje cię nawet mój syn Jestem hit sam w sobie, tak mi dobrze z tym A rym, kiedy dym wchodzi w ucho jak hymn Przeciętny bit, ja cię zjadam razem z nim Jesteś zły, zje cię nawet mój syn Jestem hit sam w sobie, tak mi dobrze z tym A rym, kiedy dym wchodzi w ucho jak hymn Przeciętny bit, ja cię zjadam razem z nim Jesteś zły, zje cię nawet mój syn Jestem hit sam w sobie, tak mi dobrze z tym A rym, kiedy dym wchodzi w ucho jak hymn