
Chwalebny ten dzień drąży swe piętno. Skutek posiadaczy sumienia — niech cię diabli przeklną. Uwaga i rozwaga — a gdzie wspomnienia? A pojutrze — dlaczego tak późno? To moment rozliczania, które — nie martw się — jest skomleniem w lustrze. [REFREN] Wracam w ten sam cień, gdzie milknie dzień i rodzi się sen. Nie pytaj mnie, kim mam być — ja tylko próbuję żyć. Wracam w ten sam cień, z ciężarem, którego nie chcę nieść. I choć pęka we mnie sens, to idę — bo muszę gdzieś. Przyjazny to czas, wrogi sen. Dlaczego ja — wszystko? I otchłań tym samym. Po bezkres tonę, lecz nie zginę. [REFREN] Wracam w ten sam cień, gdzie milknie dzień i rodzi się sen. Nie pytaj mnie, kim mam być — ja tylko próbuję żyć. Wracam w ten sam cień, z własnym sercem jak kamień i cień. I choć się łamię co noc, to wciąż mam w sobie głos. Bo wiara, choć cicha, prowadzi mnie przez czas, a światło w mroku nie liczy na nas. [OUTRO / REFREN ECHO] Wracam w ten sam cień… wracam w ten sam cień…

