
„Noc z piętnastego na szesnastego września, rok tysiąc dziewięćset trzydziesty dziewjąty. Lasy pod Mużyłowicami. Pułkownik Prugar-Ketling wydaje krótki rozkaz: Broni nie ładować. Tylko bagnet.” Czarna noc nad Jaworowem, Mrok tnie las srebrzystym nożem. Cienie mkną między drzewami, Strach już drży pod podeszwami. Bagnety lśnią w zimnym śnie, Ziemia miękko pod nimi się gnie. Nikt nie krzyczy – tylko oddech, W piersiach bęben wali groźnie! Hej, Germania, gdzie twój pancerz?! Gdzie ten blask i gdzie haubice?! Polski bagnet w środku nocy Wypruł flaki na ulice! Biegnij, esesmanie, biegnij! Las cię połknie, mrok cię zje! Tu nie będzie litości dla kata – Tylko stal i twoja krew! Mużyłowice całun ciszy pokrywa, Nagle krzyk ten mrok rozrywa! Granaty kwitną pomarańczem, Bagnet w kości wchodzi z tańcem! Oberleutnant padł na kolana, Śmierć dopada adiutanta. Auta płoną w głębi rowu, Działa już nie strzelą znowu! Hej, Germania, gdzie twój pancerz?! Gdzie ten blask i gdzie haubice?! Polski bagnet w środku nocy Wypruł flaki na ulice! Biegnij, esesmanie, biegnij! Las cię połknie, mrok cię zje! Tu nie będzie litości dla kata – Tylko stal i twoja krew! Nie było krzyku „Hurra!” – był szept i stali błysk. Nie było dumnych fanfar – tylko ogień, strach i krew! Karpatczycy szli jak cienie przez gęstniejącą mgłę, A elita Hitlera w spodnie srała, kryjąc się! Jedna noc i jedna szarża, W mroku żyje już legenda! Hej, Germania, gdzie twój pancerz?! Gdzie ten blask i gdzie haubice?! Polski bagnet w środku nocy Wypruł flaki na ulice! Biegnij, esesmanie, biegnij! Las cię połknie, mrok cię zje! Tu nie będzie litości dla kata – Tylko stal… i twoja krew! [end]

