Jeszcze tylko jedna przełęcz przed nimi i w dół po łańcuchach. Możliwe że bezpieczniej. Gdyby tak każde z osobna. Jednak chcą udzielić lekcji, jak podawać dłonie. Zaciskają koniuszki na krawędziach. Skały kruszeją pod stopami. Na pewno uda im się razem. Zrzucić plecak i odpocząć! Za plecami rozciągają się widoki przebytej drogi Której końca... tak są bliscy jak i dalecy. Ponoć wszystko mieli dopięte na ostatnią klamrę. Ona szła przodem badając teren. Po nim widać zmęczenie. Było zbyt późno, aby dostrzec grań. Już wcześniej rozchodziły się ścieżki. On pomylił. Tymczasem drogi.

Comments are disabled on this song