intro: fLexI Pow, pow, pow, pow Pow, pow, pow, pow Pow, pow, pow, pow Pow, pow, pow, pow Refren: ayy, moje kroki warte więcej niż czyjeś tygodnie (pow, pow) na wersach zostawiam więcej niż bliznę, zostają ognie na topie, bez grilla, a iskra się pali jak jointy zapomnij o mistrzostwach, tobie została plaża i słońce stawka za niska – i tak ją przebijam jak kod kto ci mówił że limit to sześć zer? ja robię to co noc (twista!) Verse 1: Li jak ten killer, zabija i zabiera cały ten Fame pukanie w drzwi nie straszy tylko pobudza mnie (pobudza już mnie!) co się stało z tymi typami, kiedyś ziomki dzisiaj na dnie kiedyś tam szedłem wiem jak to jest, co ich tam rwie? (co-co ich...) w tle trochę muzyki, i leje się wino, ze starych głośników (KEF) wlatują te słowa, ,,to koniec, i że nie ma już nic" myślałem że psikus a cisza nagrała się szybciej niż nie jeden film, (ey,ey,ey) zakończył gadanie, poszedł do domu, co mu zostało (no co?) te wiadomości, że wszystko to Flex, przygniatały go... Flex, Flex, Flex, to się nie uda Flex, Flex, Flex, gdzie są nocne cuda w tym świecie to co się odczuwa, to wieczna bzdura... Bridge: Cartiery, ona na stole, łagodzi mój styl ubieram się drożej, niż nie jeden z nich FLEX, FLEX, FLEX, ona tylko ''wo,wo,wo" krok chwilę od spadku, ale przynajmniej w Louis vuitton.... Refren: ayy, moje kroki warte więcej niż czyjeś tygodnie (pow, pow) na wersach zostawiam więcej niż bliznę, zostają ognie na topie, bez grilla, a iskra się pali jak jointy zapomnij o mistrzostwach, tobie została plaża i słońce stawka za niska – i tak ją przebijam jak kod kto ci mówił że limit to sześć zer? ja robię to co noc (twista!) Verse 2: miałem sny jak skyline nocą, niebo za szybą i żal chciałem tylko być większy niż ból, co rozcina mi twarz zabiłem to w sobie dawno, dziś tylko echo w bitach miłość to nie gra, ale ciągle mam poker face w oczach jak Visa nie mam planu B, bo plan A jest już na połowie drogi szliśmy razem, lecz zostali tylko ci, co liczyli kroki znowu patrzę w sufit, pytam: czy to kara czy test? bo jak miałem nie flexować, skoro Flex zjadł mój stres? mam tysiące twarzy, ale żadna nie mówi mi „żyj” mam tysiące głosów, ale żaden nie woła: „przyjdź” piszę jakby to był testament, nie kolejny zwrot bo czasem czuję się pusty, mimo że noszę złoto Refren: ayy, moje kroki warte więcej niż czyjeś tygodnie (pow, pow) na wersach zostawiam więcej niż bliznę, zostają ognie na topie, bez grilla, a iskra się pali jak jointy zapomnij o mistrzostwach, tobie została plaża i słońce stawka za niska – i tak ją przebijam jak kod kto ci mówił że limit to sześć zer? ja robię to co noc (twista!) outro: to nie wakacje, to front yo,yo,yo plaża ci została – mi ląd no-no-no