
Zwrotka I Spłonęły imiona, twarze i sny, Został tylko zapach – jak po spalonym dniu. Miasto klęczy w pyle, dławi się pyłem, A ja stoję pośrodku, czarny od winy. Nie pytaj „kim jestem” – byłem kimś kiedyś, Teraz jestem śladem po cudzej nadziei. Każde słowo to żar, każde spojrzenie to proch, Świat się rozsypał… ja zostałem jak gwoźdź. Refren Jem popiół z cudzych modlitw, Oddycham tym, co spłonęło w was. Z popiołu rośnie mój kręgosłup, Bo nic już nie boli, gdy wszystko jest w nas. Nie ma powrotu, nie ma imion, Jest tylko kurz… i ja. Zwrotka II Widzę ręce wyciągnięte, ale bez skóry, Same kości – same obietnice bez dumy. Mówili „jutro”, mówili „zmiana”, Dziś jutro leży martwe pod gruzami rana. Uczyłem się ciszy od spalonych domów, One nie krzyczały, gdy ginęły po cichu. Każda idea tu kończy jak w piecu, A prawda ma smak rdzy i suchego oddechu. Refren Jem popiół z cudzych modlitw, Pluję nim w niebo, co dawno uciekło. Z popiołu lepię sobie serce, Bo to, co żyło – było za miękkie. Nie ma zbawienia, nie ma winy, Jest tylko kurz… i ja. Bridge (wolniej, ciężko) Jeśli coś miało znaczyć… To musiało spłonąć. Jeśli coś miało zostać… Został popiół. Zwrotka III Chodzę po świecie jak po pogorzelisku, Każdy krok to trzask – jak łamany krzyż. Nie szukam sensu, sens był paliwem, Teraz grzeje mnie tylko to, że nic nie żyje. Nie jestem zbawcą, nie jestem katem, Jestem tym, co zostało po waszym „zawsze”. Gdy pytasz „co dalej?” – śmieję się krótko, Bo z popiołu nie rośnie raj. Rośnie brutalna prawda. Refren Jem popiół z cudzych modlitw, To jedyne, co was po sobie mam. Z popiołu zbudowałem tron, Na którym siedzi pustka i ja sam. Nie ma końca, nie ma początku, Jest tylko kurz… I ja. Outro A kiedy wiatr to wszystko zabierze… Nie zostanie nic. Poza ciszą,

