
[Dramatic Intro- Female voice] Idź spać, jutro kolejny dzień. Dawno już ucichł... złoty kogucik. I królik biały kwiatów nie depcze. Ogromna Wisła pod niebo wyszła, z gwiazdami szepcze... [Verse 1 - male voice] Zgłoszenie... Zaginiony chłopiec: Wojtuś. Wchodzę w próg ich domu, czuję zapach sterylności i kwiatów. Matka płacze, ojciec milczy, a ja słyszę diagnozę: 'Guz mózgu'. Więc to tak? Uciekł przed bólem? Przed chemią? Wierzę w fakty, w ślady, w logikę - nie w dziecięce sny. Ale potem przychodzi ona... Majusia. Wchodzi do biura z garścią pogniecionych kartek. Oczy ma podkrążone, mówi o portalach, o zszywaniu cieni... Śmieję się jej w twarz. 'Wojtuś miał bujną wyobraźnię', mówię. Ale wychodząc, zostawia mi kartkę z rysunkiem, który... nie powinien istnieć. [Verse 2 - male voice] Wchodzę do jego pokoju... Ściany... ściany są pocięte. Głębokie bruzdy, jakby ktoś rozrywał tynk pazurami. Przypominam sobie słowa Majusi o demonie, który ją nawiedził. Siedzę sam... Media trąbią o 'Tajemniczym zaginięciu'. o trzeciej nad ranem... Patrzę na te bazgroły, na wzmiankę o 'Niedźwiedziu' z ostrymi szponami. Kropki łączą się same. To nie jest zaginięcie. To polowanie... Moje radio szumi... a telefon wibruje. Kolejne zgłoszenie. Antoś nie wrócił do domu. Nie jestem już detektywem. Jestem... świadkiem walki z dziwem... Walki z dziwem... "To coś porwało dziecinę..." [Interlude] [Dramatic Outro - Female voice] Dawno już ucichł... złoty kogucik. I królik biały kwiatów nie depcze. Ogromna Wisła pod niebo wyszła, z gwiazdami szepcze... Gliniany konik wszedł na wazonik, błękitną rzeką płynie pelikan. Lecą aniołki przez sen dokoła, grają w muzykę, w wielki organ. Śpij, mój syneczku, śpij... oczka Wojtuś zamknij i śpij... (Ahh, Nie może znać prawdy, Koguciku. Weź swój kij... Niech tańcząc... Zapomni, kim był. ) [End]

