
[Intro] (Klarnet gra melancholijnie, nagle wchodzi skoczny rytm) — Rebe! Ja już dłużej nie wytrzymam! Sześcioro dzieci, teściowa, żona... ciasnota! [Verse 1] Przyszedł Jankiel do rabina, pot po czole spływa: „Aj waj, rebe, moja dola strasznie nieszczęśliwa! W jednej izbie żona, dzieci, teściowa i wrzaski, Głowa pęka, miejsca nie ma, nie ma boskiej łaski!” Rabin brodę pogładził, spojrzał z mądrym wzrokiem: „Kup se kozę, sprowadź do dom, zrób to jednym krokiem!” [Chorus] Koza beczy: me-e-e! Klarnet rżnie: tra-la! Teściowa na szafie, na podłodze fala! Ciasno tak, że wzdycha cała Mołdawianka, Oj, nie zazdrość dzisiaj doli tego Jankla! [Verse 2] Wrócił Jankiel po tygodniu, siwy jak gołąbek: „Rebe, koza zjadła pościel, z garnków robi rąbek! Dzieci płaczą, śmierdzi capem, żona wpadła w złość!” Rabin rzecze: „Wyprowadź ją. Kozy miałaś dość”. Poszedł Jankiel, wygnał kozę za wysokie progi, Nagle w izbie cud się staje, znikły wszelkie trwogi! [Chorus] Wyprowadził kozę! Jaki wielki dom! Można tańczyć walca, zniknął cały grom! Żona jaka cicha, dzieci jak aniołki, Wyprowadził kozę — pałac dookoła! [Outro] (Szybki klezmerski finał, beczenie klarnetu i śmiech) Lekcja dla każdego prosta i wesoła: Jak ci źle na świecie — sprowadź na noc kozła!

