
Kupiłem elegancję na jesiennej wyprzedaży. Była prawie idealna, tylko nie pasowała do twarzy. Przymierzyłem siedem charakterów, trzy poglądy, dwa uśmiechy. Najwygodniejsze okazały się stare, poczciwe grzechy. [Refren] Tańczę z własnym cieniem, bo zna wszystkie kroki. Mówi, że rozsądek nigdy nie był modny. Jeśli życie to teatr, proszę o bis. Zapomniałem tekstu, a publiczność klaszcze dziś. [Zwrotka 2] Krawat pokłócił się z marynarką, buty poszły każdy w świat. Lustro z miną profesora orzekło: “Dzisiaj wyglądasz… tak.” Na śniadanie zjadłem plan dnia, na deser spontaniczność. Kelner podał mi rachunek za nadmierną doskonałość. [Bridge] Najbogatsi zbierają zegarki. Ja kolekcjonuję pomyłki. Są jedynymi rzeczami, które zawsze pasują do mojego garnituru. [Refren] Tańczę z własnym cieniem, on prowadzi lepiej. Ja się tylko śmieję, że zgubiłem perfekcję. Bo największym luksusem nie jest złoty garnitur. Lecz śmiać się z siebie tak, by świat chciał zatańczyć. [Outro] Jeśli spotkasz człowieka, który wszystko robi idealnie… Nie zazdrość. Zapytaj, czy jeszcze potrafi się śmiać.

